niedziela, 17 maja 2015

Trudne początki, czyli jak zostać korepetytorem


Nie jestem specjalną fanką nazwy "korepetycje". Kojarzy mi się ona z nudnym siedzeniem nad podręcznikami, polegającym na wpychaniu na siłę wiedzy uczniowi, który z jakiegoś przedmiotu ma słabe oceny i koniecznie musi poprawić, żeby zdać. Przy takiej lekcji, korepetycje są męczarnią i dla ucznia, i dla nauczyciela. Nie musi tak być!

Dzisiaj prywatne nauczanie skierowane jest nie tylko do tych, którzy są zagrożeni z jakiegoś przedmiotu lub chcą się przygotowac do egzaminów, ale wiele osób wysyła na nie swoje dzieci po to, żeby w bezpośrednim kontakcie z nauczycielem mogły one szybko podnieść swoje umiejętności językowe. Z tego powodu szukają kogoś, kto w ciekawy i przyjemny sposób przygotuje ich pociechę do używania angielskiego w codziennym życiu.

Jak w takim razie zostać korepetytorem?
Według mnie najprościej zrobić to przez strony Internetowe. Ja zrobiłam to w taki sposób, że wpisałam w wyszukiwarkę słowo korepetycje i nazwę mojego miasta i zamieściłam ogłoszenie na pierwszych 5 stronach, które mi wyskoczyły. Zadziałało.
Kilka przykładów stron:
http://www.e-korepetycje.net/
http://olx.pl/muzyka-edukacja/korepetycje/
http://www.korepetycje24.com/
A dla osób z Trójmiasta:  http://ogloszenia.trojmiasto.pl/korepetycje

No tak, ale co powinniśmy w takim ogłoszniu zawrzeć? Przede wszystkim coś, co będzie nas wyróżniać na tle 50 innych ogłoszeń tego typu. Zawsze zastawiają mnie ludzie, którzy piszą coś w rodzaju:
"Student III roku filologii angielskiej udzieli korepetycji młodzieży szkolnej. Dojazd do ucznia. Cena 30 zł/h"
Hmm... Ja bym swojego dziecka nie wysłała do takiego korepetytora. Zero informacji, które mogłyby mnie przekonać, zapewnić o  profesjonalizmie danej osoby. Coż zatem napisać?
W moich ogłoszeniach piszę zawsze coś o:

  • moim doświadczniu w pracy z dziećmi - to jest duży atut, ale nawet jeśli go jeszcze nie macie, jest wiele innych, którymi możecie do siebie zachęcić,
  • mojej osobowości, w tym o pasji do nauczania,
  • stylu i metodach nauczania, jakie stosuję, a więc przede wszystkim o grach i zabawach, dzięki którym uczniowie uczą się dużo szybciej i w przyjemnej atmosferze,
  • wieku i stopniu zaawansowania uczniów, do których skierowana jest oferta,
  • zachętę do skorzystania z darmowej lekcji próbnej, bo w końcu co może zareklamować nas lepiej, niż sprawdzenie naszych umiejętności w praktyce.
Podsumowując, w ogłoszeniu najlepiej zawrzeć nasze wszystkie atuty. Nie ma jednak sensu kłamać, nie tylko dlatego, że jest to nieetyczne, ale też z tego powodu, że prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw.
A cóż dalej? Pozostaje nam tylko czekać, aż zgłosi się ktoś chętny, co jakiś czas ewentualnie podbijając nasze ogłoszenie, żeby pokazywało się wyżej na liście. W moim przypadku pierwsza uczennica zgłosiła się chyba w ciągu tygodnia. Zapewne najłatwiej o ucznia na początku roku szkolnego, ale z mojego doświadczenia widzę, że rodzice dzwonią przez cały rok, nawet wiele miesięcy po tym, jak zamieściłam ogloszenie.
A kiedy w końcu znajdziemy naszego ucznia, pora na pierwszą lekcję... o której w następnym poście ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz